sobota, 14 kwietnia 2012

82. Whistle while you work #2

Gdybym potrafiła to pewnie bym gwizdała podczas wyszywania tego wzoru, bo właśnie taką mam ochotę jak zabieram się za niego :) praca nad nim jest wyjątkowo przyjemna... Poniżej prezentuję niewielkie, ale zawsze postępy... Kolory niestety odbiegają od tych w oryginale; jakoś trudno jest mi zrobić dobre zdjęcie, zwłaszcza lnu, bo ten nie jest w kolorze naturalnym, jak na poniższych zdjęciach


14 komentarzy:

  1. No nie tylko Ty masz ochotę pogwizdać ale ja również na widok tak fantastycznego wzorku - a xxx na lnie wychodzą Ci pięknie

    OdpowiedzUsuń
  2. Na tym szlachetnym materiale krzyżyki wychodzą ślicznie! A, co! Ja też sobie pogwiżdżę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie wychodzi Ci ten hafcik, u mnie też czeka w kolejce na wyszycie:):) pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale będzie piękna poducha! I to całkiem niedługo, sądząc po postępach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie się robótka prezentuje. Co do zdjęć to tak jest , trzeba mieć naprawdę dobry sprzęt żeby w 100% odzwierciedliło naturalne kolory. Ja próbuję sobie radzić zwiększając jasność w aparacie lub fotografując na parapecie okna lub na balkonie wtedy jest ok.

    OdpowiedzUsuń
  6. oj Kochana len to dla Ciebie juz pestka,a hafciki wychodza Ci wspaniale i bardzo piekne...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja sie lnu boje jak ognia i go omijam . nie lubię wyszywać bez zaznaczonych kratek bo się wtedy strasznie mylę, a na lnie to chyba nie możliwe ...
    Ale twoje xxxx na lnie są równiutkie

    OdpowiedzUsuń
  8. Ślicznie wychodzi! Podziwiam za umiejętność haftowania na lnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mi strasznie kolory się podobają - aż człowiekowi pogodniej ;o) Wspaniały ten hafcik ;o)

    OdpowiedzUsuń
  10. Pięknie wychodzi jest taki przyjemny i delikatny:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzę, że wciągnęłaś się w haftowanie na lnie :) Też miałam ochotę na ten wzorek, ale na razie czasu brak, trzeba czekać na wakacje...

    OdpowiedzUsuń